Piaśnica

Lasy w okresie II wojny światowej były niemymi świadkami bestialskich zbrodni. Niemieccy i sowieccy oprawcy w cieniu drzew mordowali najwartościowszych synów i córki polskiego narodu. Już w pierwszych miesiącach okupacji, jesienią 1939 roku, w lasach Pomorza Gdańskiego, obejmującego tereny Kaszub, Kociewia i byłego Wolnego Miasta Gdańska, Niemcy rozstrzelali ok. 60 tysięcy osób, m.in. w Cisowym Lesie k. Leśnej Jani, Dolnej Grupie, Granicznej Wsi, na terenie majątku Igły pod Chojnicami, w Hopowie, Kaliskach, Skarszewach, Szpęgawsku… Największym miejscem kaźni stały się Lasy Piaśnickie położone ok. 10 km od Wejherowa.
Te pierwsze masowe egzekucje otwierały krwawy rozdział ludobójstwa II wojny światowej. Dlaczego wiemy o nich tak niewiele? Dlaczego Piaśnica jako symbol tych zbrodni nie funkcjonuje w świadomości narodowej Polaków tak jak Katyń czy Palmiry?

Atak państwa niemieckiego na Polskę 1 IX 1939 r. oznaczał realizację planu nakreślonego przez niemieckich narodowych socjalistów, który miał doprowadzić do wymazania wszelkich śladów polskości z życia Pomorza Gdańskiego. Jego wykonawcami stali się żołnierze, funkcjonariusze i urzędnicy państwowi III Rzeszy, jak też część cywilnej ludności niemieckiej. Aby zniszczyć polskie elity państwotwórcze, Niemcy założyli likwidację polskiej inteligencji, duchowieństwa, urzędników, wojskowych, przedsiębiorców, lekarzy, prawników, kolejarzy, działaczy polskich organizacji, masowe wysiedlenia rodzin straconych osób oraz Polaków pochodzących z innych rejonów Polski a osiadłych na Pomorzu Gdańskim po 1918 roku, zniemczenie pozostałej ludności pomorskiej oraz zasiedlenie Pomorza Niemcami z krajów nadbałtyckich.
Wykonawcą woli Hitlera na Pomorzu był gaulaiter gdańskiego NSDAP Albert Forster prezentujący zdecydowanie antypolską postawę. Masowe aresztowania Polaków na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska ruszyły już 1 września 1939 roku. Podobną akcję naziści przeprowadzili w Gdyni po zdobyciu miasta 14 września oraz w innych zajmowanych miejscowościach Kaszub i Kociewia. Już 2 września 1939 roku powstał obóz Stutthof w Sztutowie, który był pierwszym obozem koncentracyjnym założonym przez Niemców na ziemiach obecnego państwa polskiego. Pierwszymi jego więźniami byli Polacy, mieszkańcy Pomorza, skazani na powolne umieranie.

Pod koniec października 1939 r. Niemcy przeprowadzili w okręgu Gdańsk – Prusy Zachodnie akcję pod kryptonimem „Intelligenzaktion”. Aresztowania objęły księży, zakonników, nauczycieli, osoby z wyższym i średnim wykształceniem, kupców i przedsiębiorców, pracowników samorządów oraz instytucji i urzędów zaangażowanych w działalność polityczną, religijną, społeczną, kulturalną, oświatową, sportową. Ludzi tych osadzano w miejscowych więzieniach, skąd byli przewożeni do więzienia w Wejherowie, gdzie ich przesłuchiwano i selekcjonowano do wywozu do Piaśnicy.
- Liczbę ofiar pochodzących z Wybrzeża Gdańskiego szacuje się na ok. 2000, z których zdołano w wyniku żmudnych poszukiwań w polskich archiwach ustalić do dnia dzisiejszego nazwiska 852 osób, mężczyzn i kobiet oraz niepełnoletnich, w tym blisko 300 gdynian, 95 mieszkańców Wejherowa, około 400 mieszkańców powiatów wejherowskiego i puckiego oraz kilkunastu przedstawicieli Polonii gdańskiej, których rozstrzeliwano w Piaśnicy od końca października do końca grudnia 1939 r. - mówi Elżbieta Grot, szefowa działu naukowego Muzeum Stutthof, która od lat zajmuje się zbrodnią w Lasach Piaśnickich.
Zupełnie anonimowe są pozostałe ofiary Piaśnicy – likwidowani w ramach akcji eutanazyjnej pacjenci szpitali psychiatrycznych oraz przedstawiciele polskiej mniejszości narodowej z głębi Niemiec, których od końca października 1939 r. do końca marca 1940 roku zwożono transportami kolejowymi na rampę w Wejherowie i od razu przewożono na miejsce straceń (ofiarami były całe rodziny – mężczyźni, kobiety, dzieci). Wśród tych ofiar były też osoby pochodzenia niemieckiego i czeskiego zakwalifikowane jako przeciwnicy narodowego socjalizmu.

W sierpniu 1944 r. Niemcy przeprowadzili akcję zacierania śladów zbrodni. Z KL Stutthof wybrano grupę 36 więźniów, którzy musieli rozkopać masowe groby, wydobyć ciała i spalić je w leśnych paleniskach. Ludzie ci zostali następnie zamordowani przez esesmanów a ich ciała spalone.
Zaginęły również ślady po wszelkiej dokumentacji w sprawie zbrodni piaśnickiej. Dlatego dziś – jedynie na podstawie szacunków – można przyjąć, że w Lasach Piaśnickich Niemcy zamordowali ok. 12-14 tys. osób.

W akcjach eksterminacyjnych na Pomorza uczestniczyły oddziały policji bezpieczeństwa: gdańska jednostka SS-Wachsturmbann Eimann dowodzona przez Kurta Eimanna oraz Einsatzkommando 16 pod zwierzchnictwem SS-Obersturmbannfuhrera Rudolfa Trogera a także Selbstschutz – niemiecka formacja paramilitarna. Do organizacji należała ludność niemieckiego pochodzenia mieszkająca w Polsce. We wrześniu 1939 r. jej liczebność na Pomorzu wynosiła ok. 8 tys., a w listopadzie tego roku już ponad 38 tys. Członkowie Selbstschutzu dokonywali brutalnych aresztowań i masowych egzekucji polskiej ludności, bardzo często w odwecie za przedwojenne nieporozumienia sąsiedzkie i towarzyskie.

Większość oprawców z Piaśnicy pozostała bezkarna. Członkowie Selbstschutzu obawiając się odpowiedzialności tuż przed końcem wojny opuścili Pomorze Gdańskie wtapiając się w tłumy niemieckich uchodźców. Podczas procesu w Hanowerze Kurt Eimann przyznał się do zamordowania 1200 pacjentów zakładów psychiatrycznych. Nie wspomniał o innych ofiarach mordów w Piaśnicy i lasach szpęgawskich niedaleko Stargardu Gdańskiego. Skazano go na cztery lata więzienia (odsiedział jedynie dwa).
Ludolf von Alvensleben, dowódca Selbstschutzu na Pomorzu, po wojnie uciekł do Argentyny, gdzie w 1970 roku zmarł jako szanowany obywatel.
Albert Forster, namiestnik Pomorza Gdańskiego, który wzywał Niemców by wytępili Polaków począwszy od kołyski, po wojnie usiłował ukryć się na Zachodzie. Zatrzymany przez Anglików jako zbrodniarz wojenny przekazany został do Polski. Sądzony przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Gdańsku i skazany został na karę śmierci.

W 1946 r. przeprowadzono poszukiwania, w wyniku których udało się odnaleźć ślady 30 zbiorowych mogił o rozmiarach 10x4 metry i głębokości 3,5 metra. Możliwe, że w Lasach Piaśnickich wciąż jeszcze znajdują się nieodkryte mogiły, gdyż zeznania świadków wskazywały na istnienie co najmniej 35 zbiorowych grobów.
W 2010 r. z inicjatywy Stowarzyszenia Rodzina Piaśnicka oraz księdza prałata Daniela Nowaka, proboszcza parafii Chrystusa Króla i Błogosławionej Alicji Kotowskiej w Wejherowie, wzniesiono w Lasach Piaśnickich kaplicę-pomnik upamiętniający to największe na Pomorzu Gdańskim miejsce kaźni.

Więcej na ten temat w tekście Elżbiety Grot „Piaśnica – miejsce Pamięci Narodowej. Stan badań i postulaty”, przygotowanym na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Archiwum Państwowego w Gdańsku

 


źródło: Zbiory Archiwum Państwowego w Gdańsku

 


źródło: Zbiory Archiwum Państwowego w Gdańsku

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 


źródło: Zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

 

polskipl englishen
Inne projekty:
Blisko Domu
Listonosz
Siostrzyczka
sklep